Translate

wtorek, 19 maja 2020

Calvin Klein Obsession Night

Czy zastanawiałyście się już jaki prezent wybrać na Dzień Matki, który zbliża się wielkimi krokami? Z racji, że mojej mamie skończyły się już perfumy i narzeka, że nie ma się czym psikać, postanowiłam, że dam jej prezent z okazji Dnia Matki tydzień wcześniej. Zdecydowałam się kupić perfumy Calvina Kleina Obsession Night, umieszczone w eleganckim opakowaniu, które pięknie prezentują się wśród innych kosmetyków.



Calvin Klein Obsession Night 100ml

Uwielbiam perfumy stworzone przez Calvina Kleina. Do tej pory używałam: Euphoria, IN2U, Eternity Moment. Każdy zapach był  piękny i trwały, dlatego zdecydowałam się zakupić zapach Obsession Night. Jest on dla mnie najładniejszym zapachem Calvina Kleina oraz jest równie trwały jak pozostałe jego zapachy. Czuć go na skórze i włosach nawet na drugi dzień, a na ubraniach zapach zachowuje się jeszcze dłużej. Jego piękny i atrakcyjny zapach „Obsesyjnej nocy” sprawia, że idealnie pasuje na wieczorne wyjścia. Myślę, że jego zmysłowy, intensywny, a zarazem poważny zapach przeznaczony jest dla kobiet bardziej dojrzałych (od 25 roku życia). Mimo, że jest piękny, mógłby być zbyt poważny dla nastolatek, lub "świeżych dwudziestek".


Eleganckie opakowanie perfum


Zapach zaliczany jest do kategorii orientalno-kwiatowych, więc idealnie pasuje na takie pory roku jak wiosna czy lato. Jego skład to: mieszanka owoców cytrusowych,  mieszanka świeżych kwiatów, wanilia, bursztyn, bergamotka, pomarańcza, mandarynka, białe kwiaty, korzenie Angelica, gardenia, róża, jaśmin, fasola tonka, drzewo sandałowe, drzewo kaszmirowe, konwalia, dzięgiel.


Prezent w 100% udany

Calvin Klein Obsession Night to dla mnie jeden z najpiękniejszych perfum, jakie znam. Ze względu na mój indywidualizm nie lubię kiedy ktoś pachnie tak samo jak ja, dlatego zakupię sobie te perfumy, kiedy mojej mamie znudzi się już ten zapach (nie zanosi się na to, ponieważ również bardzo jej się podobają). 


Perfumy Calvin Klein Obsession Night można kupić w promocji TUTAJ za jedynie 83,99 zł (przecenione z 104,99 zł).

A Wy używałyście już tych perfum?  


sobota, 16 maja 2020

Poranna pielęgnacja twarzy

O wiele prostsze byłoby życie gdybyśmy od razu po przebudzeniu wyglądały ładnie, świeżo, a nasza skóra była promienna i długotrwale nawilżona. Niestety czasem budzimy się z szarą, tłustą cerą, pozbawiona jakiegokolwiek blasku... Musimy jakoś sobie radzić wspomagając się różnymi kremami, żelami i innymi kosmetykami do twarzy, które sprawią żebyśmy wyglądały pięknie i świeżo każdego ranka.  


Przez lata testowania różne kosmetyki i sposoby pielęgnacji skóry twarzy. W końcu jakiś czas temu opracowałam swój własny sposób dbania o cerę. Mój poranny codzienny rytuał pielęgnacji cery obejmuje cztery proste kroki:

  1. Najpierw myję twarz hialuronowym żelem do mycia twarzy 3 w 1 z firmy Eveline. Ostatnimi czasy jest to mój ulubiony żel do mycia twarzy. Dokładnie usuwa wszystkie zanieczyszczenia oraz pozostałości po makijażu, przywraca skórze blask i nie wysusza jej. Jest on zalecany do każdego typu cery, także wrażliwej i naczyknowej. Stosuję go, ponieważ ciężko jest określić mój typ cery. W chłodniejszych miesiącach roku moja skóra jest bardziej sucha niż w cieplejszych i skłonna jest do powstawania naczynek niezależnie od pory roku. Żel ten spełnia wszystkie wymaganie mojej trudnej do określenia cery, więc stosuję go niezmiennie od kilku lat. Niewielką ilość żelu nanoszę na zwilżoną skórę twarzy, spieniam go, wykonuję delikatny masaż skóry, następnie spłukuję. 
    Hialuronowy żel do mycia twarzy 3w1 150 ml  za 14,49 zł
     zakupiony w Rossmannie
     
     
  2. Drugim krokiem jest tonizowanie. Jest to ważny krok, ponieważ po zastosowaniu toniku skóra lepiej wchłania krem do twarzy. Zazwyczaj wybieram tonik z firmy Zaja w sprayu. Oliwkowa woda tonizująca zawiera witaminę C oraz liście zielonej oliwki. Zalecana jest do każdego typu cery, zapobiega utracie wody i poprawia kondycję skóry. Jak dla mnie tonik ten jest odpowiedni, można go również stosować w ciągu dnia w celu odświeżenia skóry. Codziennie rano przed nałożeniem kremu rozpylam tonik bezpośrednio na twarz, następnie wklepuję go palcami (można go również rozprowadzić po twarzy za pomocą płatków kosmetycznych).
    Ziaja oliwkowa woda tonizująca,  200 ml za 9, 99 zł
    zakupiona w Hebe

  3. W tym kroku powstrzymuję tworzenie się zmarszczek pod oczami. Niedawno odkryłam  głęboko nawilżający lotion pod oczy roll-on z firmy Ava z którego jestem bardzo zadowolona. W ogóle nie widać moich zmarszczek, które już powoli zaczynają się tworzyć. Stwarza on efekt liftingu i minimalizuje opuchnięcia pod oczami. Zawiera HYDRANOV, który 3-krotnie szybciej nawilża skórę niż kwas hialuronowy. Zawarty w nim olejek arganowy i arganowe komórki macierzyste, poprawiają kondycję skóry, napinają ją i spłycają zmarszczki. Wykonuję wygodnym aplikatorem delikatny masaż w okolicach oczu, który daje uczucie chłodzenia, dodatkowo dla uzyskania lepszego efektu wklepuję go delikatnie palcami. Jak wspomniałam już na początku jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno kupię go znowu.
    Ava głęboko nawilżający roll-on pod oczy, 15 ml za 22,99 zł,
    zakupiony w Hebe

  4. Ostatnim krokiem w moim codziennym rytuale pielęgnacji skóry jest nałożenie kremu. Na dzień zawsze wybieram kremy z filtrem UV zawierające kwas hialuronowy, przeznaczone dla skóry naczynkowej. Trudno mi dobrać krem do twarzy który w 100% by mi odpowiadał. Jakiś czas temu zakupiłam krem Perfecta Cera Naczynkowa. Nawilża on i odżywia skórę, wzmacnia i maskuje naczynka, minimalizuje zaczerwienienia, opóźnia procesy starzenia się oraz zawiera filtr SPF 20. Jak dla mnie krem zbyt wolno się wchłania i zazwyczaj muszę odczekać kilka minut zanim nałożę makijaż. Od kiedy go stosuję nie pękają na mojej skórze nowe naczynka, ale nie znikają też stare, które maskuje mi dopiero podkład do twarzy. Następnym razem wypróbuje inny krem do twarzy, ponieważ czuję, że ten nie jest jeszcze tym jedynym, odpowiednim kremem dla mojej skóry.
    Perfecta Cera Naczynkowa krem nawilżająco-odżywczy
    do twarzy na dzień SPF 20, 50 ml, za 22,49 zł
    zakupiony w HEBE
     

Rano, po wykonaniu tych czterech prostych kroków (i oczywiście po wypiciu kawy) mogę już normalnie funkcjonować z oczyszczoną, promienną i odświeżoną cerą, na którą zazwyczaj nakładam makijaż (ale o tym już w innym poście). 

A Wy, stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Może poleciłybyście mi jakiś odpowiedni dla mnie krem na dzień? :)

czwartek, 14 maja 2020

Paznokcie jak z salonu

Uwielbiam dbać o swoje paznokcie. Już od podstawówki zapuszczam je i robię wszystko, żeby były ładne i mocne. W szkole oraz w każdej mojej pracy byłam i jestem znana z długich i zadbanych paznokci. Kiedy mam długie paznokcie wygodniej mi przekładać papiery w biurze lub pisać na klawiaturze. Przy dłuższych paznokciach większe jest czucie, co pomaga w pisaniu na komputerze nie patrząc na klawiaturę.

Malowanie paznokci

Od dawien dawna maluję swoje paznokcie na różne kolory. Lubię odcienie różowe, czerwone, fioletowe,  wszystkie pastelowe oraz czarne. Latem, kiedy moja skóra jest opalona zazwyczaj wybieram odcienie jasne i pastelowe. Na imprezy lub większe wyjścia lubię czerwienie, róże, dodatki brokatowe, cyrkonie i inne świecidełka przyklejone do paznokci (niestety zazwyczaj szybko mi odpadają). Jesienią, zimą  lub w inne pochmurne dni wybieram kolory ciemne, np. w kolorze ciemnego czerwonego wina, głębokiego fioletu lub po prostu maluję na czarno. Kiedy nie mam czasu maluję paznokcie zwykłą odżywką w postaci lakieru, która wygląda na paznokciach estetycznie nawet wtedy jak zacznie odpryskiwać. Dzięki malowaniu, paznokcie są mniej podatne na złamania, dlatego zawsze wolę je mieć pomalowane.

Co zrobić, żeby paznokcie pomalowane zwykłym lakierem trzymały się tydzień?

Kiedyś lakier na paznokciach trzymał mi się z jeden lub dwa dni. W końcu stał się modny manicure hybrydowy. Niestety nie było to dla mnie dobre rozwiązanie, ponieważ nie wytrzymał nawet tygodnia, w dodatku osłabiał moje paznokcie, przez co częściej mi się łamały. Jednak nie poddawałam się i opracowałam sposób, dzięki któremu manicure trzyma mi się około tydzień czasu (oczywiście takie prace domowe jak zmywanie i inne czynności, przy których moje paznokcie stykają się z różnymi detergentami, wykonuję w rękawiczkach gumowych).


Krok po kroku jak robię trwały manicure:

1. Nadaję paznokciom kształt pilniczkiem, a jeśli to koniecznie skracam je (zazwyczaj zawsze staram się zachować jak najdłuższą długość) i zmywam wszelkie pozostałości starego lakieru z paznokci. 


2. Poleruję paznokcie polerką tak, żeby były całe matowe.

.
3. Odtłuszczam paznokcie cleanerem (można również umyć paznokcie w płynie do mycia naczyń lub pozmywać bez rękawiczek ochronnych, jeśli nie posiada się cleanera).

Polecam jednak kupić cleaner, ja swój kupiłam w Rossmannie z Delii za 3,99 zł.

4. Maluję paznokcie przezroczystym lakierem, który spełnia funkcję podkładu.

Ja zazwyczaj używam do tego odżywki utwardzającej paznokcie z diamentami z firmy Eveline. Kupiłam ją w Rossmannie za 12,79 zł (można ją również kupić w innej drogerii). Odżywka ta nie tylko sprawia, że lakier na paznokciach dłużej się trzyma, ale i zapobiega łamaniu i rozdwajaniu się. Stosuję ją także jako dwutygodniową kurację, kiedy mam osłabione paznokcie.

5. Dopiero w piątym punkcie przechodzę do nakładania koloru. Kiedy podkład wyschnie, maluję pierwszą cienką warstwę lakieru kolorowego (obojętnie jakiego, może być nawet z targu za 1zł, jeśli poprzednie punkty będą wykonane poprawnie manicure i tak będzie się trzymał). 

Ja wybrałam lakier do paznokci "Żelowy manicure"z Avonu, jego cena bez promocji to 25,00zł
.
6Kiedy pierwsza warstwa wyschnie maluję drugą cienką warstwę, tak żeby dokładnie pokryć cały paznokieć.

7
Kiedy druga warstwa wyschnie maluję trzecią cienką warstwę. Kiedy cały paznokieć dokładnie pokryje się  za drugim razem (tak jak w tym przypadku) pomijam ten punkt.


8. Na końcu, kiedy ostatnia warstwa kolorowego lakieru wyschnie, maluję warstwę ochronną lakierem nawierzchniowym. 

Ja zawsze jako lakier nawierzchniowy stosuję również lakier z Avonu "Żelowy manicure" za 25,00zł bez promocji. Bardzo nabłyszcza paznokcie, dzięki temu wyglądają jak po manicure hybrydowym, wyrównuje wszystkie nierówności, wygładza i przyśpiesza wyschnięcie lakieru. Od kiedy go stosuję, dużo osób już nabrało się na to, że mam paznokcie hybrydowe:)
                                                                                                                                                                      

Na koniec moja armia :)


Ten manicure jednak zatrzymam na paznokciach krócej niż tydzień.



środa, 6 maja 2020

Jak zapobiec haluksom

Kocham chodzić w wysokich obcasach! 

Kocham wysokie obcasy, a szczególnie szpilki. Chyba nie było w moim życiu nigdy takiej imprezy, podczas której miałam niskie buty. Lubię zakładać wysokie obcasy też do pracy, na spacer lub na randkę. W sezonie zimowym i jesiennym wszędzie chodzę w obcasach co najmniej 5cm, nieważne czy do sklepu, czy na pięć minut na pocztę. Od kilku lat w tych porach roku nie miałam nigdy na nogach butów na niskim obcasie. Moja przygoda z wysokimi obcasami zaczęła się w trzeciej (albo i w drugiej?) klasie liceum kiedy to kupiłam sobie jesienne botki  z niebieskiego zamszu, które miały z tyłu elegancką kokardkę i były na około 5cm obcasie. Od tamtego czasu co roku  jesienią, na poprawę humoru (bo nie lubię jesieni), kupuję sobie nowe botki również na wysokim obcasie.


Szpilki, w których przetańczyłam do rana wesele Asi.

 

Miłość czasem sprawia ból..

Początkowo w ogóle nie czułam bólu. Mogłam przejść nawet 2km w około 10cm obcasach, mogłam też tańczyć do rana imprezie. Jednak stopniowo zaczął się nasilać się ból w okolicach kości haluksa… początkowo starałam się o nim nie myśleć. Ignorowałam ten ból w czasie dłuższego chodzenia, a na imprezach starałam się znieczulić alkoholem. Jednak z czasem nasilał on się coraz bardziej. Kiedy zdejmowałam obcasy i wkładałam niskie buty czułam ból w okolicach kości haluksa, przypominający ukłucie. Kość ta bolała mnie jeszcze bardziej, kiedy miałam na nogach baleriny, szczególnie takie z wąskim czubkiem. Nie wiedziałam wtedy, że wąskie buty też przyczyniają się do powstania haluksa, więc chodziłam w tych butach  często, żeby je  rozbić i żeby mnie w nich nogi nie bolały. Wcześniej myślałam że haluksy tworzą się tylko jeśli nosi się wysokie obcasy ale jednak myliłam się… po moich „super” ciasnych balerinach zauważyłam, że kość widocznie mi się powiększyła. Jednak mój ból „haluksowy” osiągnął swój szczyt kiedy poszłam do mojej pierwszej pracy w której większość czasu spędzałam w pozycji stojącej, a pierwszego dnia musiałam pokonać  około 2km pieszo… Oprócz niewygodnego obuwia na moje haluksy wpływają też czynniki genetyczne.  Stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić. Miałam do wyboru: operację, narzekać w kółko na ból i czekać aż haluksy powiększą mi się jeszcze bardziej, tak że nie będę mogła zakładać na nogi moich ukochanych szpilek, lub kupić sobie wkładki ortopedyczne. Wybrałam to ostatnie rozwiązanie.


Szpilki, w których przetańczyłam do rana wesele Pauliny (i nawet byłam świadkową)

Magiczne działanie wkładek ortopedycznych

Za swoją pierwszą wypłatę w tej że pracy kupiłam sobie wkładki ortopedyczne (zwane inaczej separatory lub aparaty na haluksy). Wykonane są z silikonowego materiału i mają cielisty kolor.  Oddzielają  dużego palca od pozostałych palców, dzięki czemu  przywracają prawidłowe ustawienie stopy i w ten sposób zmniejszają ból i hamują tworzenie się kości haluksa.  Początkowo nie chodziło mi się nich zbyt wygodnie ale szybko przyzwyczaiłam się. Używam te wkładki już od pięciu lat i widzę wyraźną poprawę. Ból zniknął, a także zauważyłam pomniejszenie się kości haluksa. W środku moich wkładek ortopedycznych znajdują się specjalne kołeczki, które można wyjąć, zalecane są przy zaawansowanym stanie haluksa (zakładam je kiedy mam na nogach buty na niskim obcasie).  Można wyjąć kołeczki przy początkowej fazie tworzenia się haluksa lub w butach, których czuje się dyskomfort w czasie chodzenia (wyjmuję je kiedy mam buty na wysokim obcasie). Znowu mogę bezboleśnie spacerować w szpilkach i w innych butach, nawet tych z wąskim czubkiem, a na imprezach nie muszę znieczulać się alkoholem.


Wkładki ortopedyczne






wtorek, 5 maja 2020

Suchy szampon

Suchy szampon jest wybawieniem dla każdej z nas, kiedy szybko trzeba odświeżyć swoje włosy… ale nie, nie będę pisać o włosach. Wiem, że to nie jest blog o zwierzętach, ale nie mogłam się powstrzymać żeby nie napisać o moim pewnym ciekawym nabytku. Ostatnio odkryłam coś takiego jak suchy szampon dla kotów. Również jest on wybawieniem tylko, że dla sierści kota,  szczególnie dla takiego, który chodzi w  miejsca gdzie jest brudno i jednocześnie lubi się przytulać kiedy już łaskawie przyjdzie ze swojej brudzącej wyprawy.



Taki właśnie jest mój kot Książę. Jest on zwykłym dachowcem i ze względu na to, że lubi polować, w dzień mieszka na dworze, w nocy śpi w piwnicy gdzie stołuje się dodatkowo w „whiskasami”. Czasem potrafi przynieść mi  prezent w postaci upolowanego gołębia, po którym muszę później sprzątać pióra lub upolowanego szczura, którego później trzeba zakopać.  Książę bardzo lubi się przytulać i zwykłe pogłaskanie go sprawia, że mruczy. Uwielbia być noszony na rękach i przez to zawsze musiałam zmieniać swoje ubranie na czyste, ponieważ zawsze po noszeniu go było brudne.  Z racji, że Książę jest prawie biały (tylko ogon i grzywkę na czarną) widać było na nim wyraźnie brud. W porównaniu z moim drugim białym kotem Maćkiem, który mieszka w domu, był szary. 



Wiem, że ciężko byłoby wykąpać  Księcia w wodzie, dlatego postanowiłam wykąpać go na sucho. Przetestowałam jeden z suchych szamponów, który zakupiłam na Allegro bardzo tanio. Wyglądem przypomina zwykły suchy szampon do włosów w sprayu,  ponieważ również jest białym proszkiem.  Tak samo jak niektóre suche szampony do włosów ma delikatny zapach.

 

Jak umyłam sierść Księcia? Nastroszyłam sierść kota i posypałam suchym szamponem. Biały puder wklepałam w sierść Księcia, następnie odczekałam chwilę i wyczesałam go specjalną rękawicą do czesania zwierząt. Dobrze, że Książę to grzeczny i spokojny kot, inaczej mogłabym sobie sama nie dać rady z wyczyszczeniem jego sierści. Z racji, że lubi być głaskany przez cały czas mruczał i siedział sobie spokojnie na moich kolanach. Po „kąpieli” Księcia byłam cała w białym pudrze i w sierści, ponieważ teraz dużo jej gubi na wiosnę.



Na pewno będę myć Księcia suchym szamponem raz na jakiś czas. Jego brudzące wyprawy sprawiają, że sam nie jest w stanie dokładnie wyczyścić swojej sierści, dlatego zamierzam mu w tym pomóc i cieszyć się czystym i zadbanym kotkiem.



niedziela, 3 maja 2020

Olejek rycynowy

Co zrobić żeby mięć piękną skórę, włosy i paznokcie?

Jak wiadomo, każda z nas chciałaby mieć piękną skórę, włosy i paznokcie (a przynajmniej te, które lubią dbać o swój wygląd).  Najlepszym rozwiązaniem byłaby zdrowa dieta i mniej śmieciowego jedzenia, jednak  czasem ciężko jest ją stosować i trudno odmówić sobie pysznego kebaba. Niestety to co jemy może odbić się na naszym wyglądzie zewnętrznym i wtedy właśnie szukamy ratunku w kosmetykach. Może się wydawać, że trudno znaleźć taki kosmetyk, który równocześnie przywróci piękny i młody wygląd skórze, spowolni proces starzenia się, sprawi że włosy będą mocne, długie i  błyszczące, a skórka wokół paznokci będzie wyglądać ładnie, przez co nie będzie trzeba co trochę używać kremu do rąk. 

Po wielu godzinach spędzonych w drogeriach w  poszukiwaniu takiego magicznego kosmetyku, a także po wielu dniach spędzonych, na różnych blogach i forach o pielęgnacji, znalazłam w końcu coś co w dużym stopniu sprawiło, że mogę się teraz cieszyć piękną skórą, włosami, a nawet paznokciami! Jednym z wypróbowanych przeze mnie olejków jest olejek rycynowy. Ma on przezroczysty kolor i łagodny zapach (raczej nie zalicza się do perfum). Można go kupić naprawdę tanio. Od kiedy go stosuję widzę wyraźną poprawę w nawilżeniu mojej skóry i w kondycji moich włosów.  



Olej rycynowy ma wiele zastosowań:

  • działa na skórę przeciwstarzeniowo, wygładza ją oraz nawilża
  • łagodzi wszystkie podrażnienia spowodowane czynnikami zewnętrznymi
  • wspomaga porost brwi i rzęs, a także wzmacnia je i pogrubia
  • nawilża i wzmacnia skórki paznokci oraz same paznokcie,  dzięki czemu rzadziej się łamią
  • wzmacnia włosy, przyspiesza ich porost oraz wygładza suche i rozdwojone końcówki
  • zmiękcza zrogowaciały naskórek stóp. 

Jak mi pomógł olejek rycynowy?


Olejek  rycynowy bardzo mi pomógł na moje zniszczone końcówki włosów. Mam długie włosy, które niestety łamią się, rozdwajają, przesuszają itd. Niestety zapominam o regularnym podcinaniu końcówek. Żeby zmniejszyć widoczność zniszczonych włosów, raz w tygodniu, przed ich umyciem, wsmarowuje kilka kropel olejku na końcówki włosów (biorę pasmo włosów i zwijam posmarowany koniec pasma w rulonik). Po około pół godziny myję głowę.  Moje końcówki są dzięki temu wygładzone, nawilżone oraz nie widać rozdwojonych końcówek.

Jeśli chodzi o ciało używam olejku rycynowego także na twarz. Podobnie jak z włosami, przed umyciem twarzy smaruję ją całą olejkiem, następnie myję zwykłym żelem do mycia twarzy. Po tym zabiegu moja skóra jest bardziej promienna, a zaczerwienienia stają się mniej widoczne (bo mam cerę naczynkową). Kiedy skończy mi się krem pod oczy, a nie zdążę kupić nowego, wklepuję kilka kropelek oleju rycynowego pod oczy.


Jako nastolatka regularnie sama skubałam swoje brwi, żeby je wyregulować,  przez co były bardzo cienkie (czasem nawet składały się z jednego włoska!). Jednak w końcu nastała moda na grube brwi, więc zależało mi na ich szybszym wzroście, przez  co na wiadome miejsce stosowałam olejek rycynowy. Dzięki temu szybko mogłam się cieszyć grubszymi i modnymi brwiami.





Z czasem moje rzęsy się osłabiły, gdyż niestety nie jestem tym typem kobiety, która wychodzi do ludzi z niepomalowanymi rzęsami, przez co rzęsy stają się słabsze i wypadają. W tym przypadku przed pójściem spać przeczesywałam rzęsy szczoteczką (dokładnie wyczyszczona) po zużytym tuszu do rzęs, nasączoną olejkiem rycynowym.  Po tym zabiegu rzęsy stały się bardziej gęste i nabrały ciemniejszego koloru. Nie jest to jednak wygodne rozwiązanie dla kogoś kto lubi sobie poczytać przed snem lub siedzieć w telefonie (to chyba jedyna wada używania olejku rycynowego).



Wiosna już w pełni i zbliża się sezon na sandałki więc od niedawna zaczęłam stosować olejek rycynowy na zrogowaciały naskórek stóp. Nie mam jeszcze w pełni gładkich stóp jak skóra niemowlęcia ale już widzę poprawę.



Według mnie najprościej stosuje się olejek rycynowy na skórki wokół paznokci. Jako, że lubię sobie ułatwiać życie, po każdym smarowaniu olejkiem włosów lub ciała, zawsze zostaje go trochę na ręce, więc wsmarowuję pozostałości olejku w  paznokcie oraz skórki. Moje paznokcie są wtedy błyszczące, nawilżone przez co rzadziej się łamią i przy okazji skórki są gładkie i miękkie.

Ciekawostka z mojego życia 


Kiedy zdecydowałam się kupić pierwszy olejek rycynowy, stwierdziłam, że najlepiej będzie jeśli kupię go w aptece. Zachęciły mnie do tego rożne fora i blogi o pielęgnacji (nie pamiętam już ich nazw). Kierowałam się głownie ceną, bo chciałam go tylko przetestować. Nie znałam się jego właściwościach leczniczych więc doznałam szoku kiedy zobaczyłam na przyniesionej przez panią farmaceutkę buteleczce napis: „Środek na przeczyszczenie”.  Dobrze, że zakupu dokonałam w obcym mieście, gdzie mnie nikt nie zna.


Olejek rycynowy

Your Natural Side Olej z pestek moreli

Dzisiaj przedstawię Wam kolejny ciekawy naturalny olejek z pestek smacznych owoców, z którym nie miałam wcześniej styczności. Jego marka jes...

Popular Posts