Translate

niedziela, 17 października 2021

Jesienne zapasy kosmetyczne

Nadeszła najwyższa pora, aby zajrzeć do moich zapasów kosmetycznych, po to, abym przypadkiem nie kupiła ponownie takiego samego kosmetyku, który już mam. Trochę czasu jeszcze czasu minie, zanim niektórych z tych rzeczy użyję, a jeszcze więcej minie, zanim napiszę o nich recenzję, tak więc już teraz mam dla Was małą zapowiedź każdej rzeczy, o której niebawem napiszę więcej!


AVON SENSES Kremowy żel pod prysznic Mleczko Kokosowe i Maliny i Kremowy żel pod prysznic, ISANA, pielęgnujący żel pod prysznic, DELIA DAIRY FUN wygładzająco-odżywcze masło do ciała, ABUSZKA AGAFIA maska do włosów osłabionych, zniszczonych, ze skłonnością do puszenia się, drożdżowa, BARWA przywracający blask szampon piwny do włosów, FACE BOOM GUMOWA maska algowa peel-off, BIELENDA BLUEBERRY C-TOX nawilżająco-rozświetlający mus do mycia twarzy, NACOMI NEXT LEVEL kwas hialuronowy 10%, REVOX JUST serum witamina C 20%, Pianotwórczy puder do kąpieli malina, NACOMI kula musująca do kąpieli Summer in Grece, BE BEATY mgiełka do ciała Peony Dream, GLAMFOX Detoksykująca maska probiotyczna, BE BEATY kremowa maseczka Opuncja, SORAYA hialuronowy zastrzyk, PERFECTA EYE PATCH hydrożelowe płatki- kompres pod oczy, PERFECTA PERFECTA peeling drobnoziarnisty, ZIAJA orzeźwiający peeling do twarzy, BIELENDA Amethyst kryształowy peeling gruboziarnisty, AVON ENCANTO IRRESISTIBLE nawilżający balsam do ciała


PIELĘGNACJA CIAŁA


AVON SENSES Kremowy żel pod prysznic Mleczko Kokosowe i Maliny i Kremowy żel pod prysznic, ISANA, pielęgnujący żel pod prysznic, DELIA DAIRY FUN wygładzająco-odżywcze masło do ciała
AVON SENSES Kremowy żel pod prysznic Mleczko Kokosowe i Maliny i Kremowy żel pod prysznic Maślanka i Kakao. Kiedy tylko zobaczyłam te żele w katalogu, stwierdziłam, że muszę je mieć! Już niedługo zacznę ich używać, muszę tylko zużyć te, których używam obecnie (a zostało mi już niewiele). Zamierzam też poznać trzeci wariant zapachowy, czyli Mleko owsiane i Chaber. Recenzja wkrótce...

ISANA, pielęgnujący żel pod prysznic. Kiedy zobaczyłam w Rosmannie (i powąchałam, jak ochroniarz nie patrzył) ten słodki żel z pandą to stwierdziłam, że muszę go mieć! Jeszcze nie wiem, czy napiszę o nim recenzję, bo o innych żelach z Isany pisałam TUTAJ, ale na pewno jeszcze kiedyś wspomnę o nim na moim blogu...

DELIA DAIRY FUN wygładzająco-odżywcze masło do ciała. Uwielbiam kosmetyki w słoiczkach, ale w takim oryginalnym to jeszcze nie miałam. Coś czuję, że to jagodowe masło do ciała będzie moim kosmetycznym hitem. Recenzja wkrótce...


WŁOSY


BABUSZKA AGAFIA maska do włosów osłabionych, zniszczonych, ze skłonnością do puszenia się, drożdżowa, BARWA przywracający blask szampon piwny do włosów
BABUSZKA AGAFIA maska do włosów osłabionych, zniszczonych, ze skłonnością do puszenia się, drożdżowa. Już tyle miesięcy polowałam na tę maskę, aż w końcu się udało! Nareszcie poznam kosmetyki z tej marki, które są bardzo chwalone. Recenzja wkrótce.... być może zbiorcza z szamponem do włosów, który również muszę upolować.

BARWA przywracający blask szampon piwny do włosów. Od zawsze chciałam wypróbować piwny szampon, aż w końcu spotkałam ten z marki Barwa, trochę obawiam się tej marki, bo jeszcze nic z niej nie miałam, ani nie spotkałam się z żadnymi opiniami na jej temat, ale miejmy nadzieję, że moja opinia będzie pozytywna. Recenzja wkrótce...


PIELĘGNACJA TWARZY



FACE BOOM GUMOWA maska algowa peel-off, BIELENDA BLUEBERRY C-TOX nawilżająco-rozświetlający mus do mycia twarzy, NACOMI NEXT LEVEL kwas hialuronowy 10%, REVOX JUST serum witamina C 20%
FACE BOOM GUMOWA maska algowa peel-off. Już od dawna miałam wielką ochotę na tę maseczkę, aż w końcu trafiła w moje ręce, ale o tym opowiem, jak sporządzę o niej osobny wpis. Recenzja wkrótce...

BIELENDA BLUEBERRY C-TOX nawilżająco-rozświetlający mus do mycia twarzy. Ten mus to jedno z moich chciejstw, które udało mi się zrealizować, już nie mogę się doczekać, kiedy zacznę go używać. Coś czuję, że to będzie mój hit. Recenzja wkrótce...

NACOMI NEXT LEVEL kwas hialuronowy 10%. To serum już bardzo długo czeka na swoją kolej, bo dostałam je w lipcu na urodziny, ale w końcu kiedyś zacznę go używać. Kwas hialuronowy to jeden z moich ulubionych składników aktywnych i jestem pewna, że napiszę jeszcze o nim wiele dobrego. Recenzja wkrótce...

REVOX JUST serum witamina C 20%. Moja cera bardzo lubi witaminę C, więc kiedy tylko zużyję serum, które obecnie używam, zaraz się biorę za to. Recenzja wkrótce...


KĄPIEL I NIE TYLKO...



Pianotwórczy puder do kąpieli malina, NACOMI kula musująca do kąpieli Summer in Grece, BE BEATY mgiełka do ciała Peony Dream
Pianotwórczy puder do kąpieli malina. Ten puder czeka na swoją kolej jeszcze od lata, ale nie czekałby tyle, gdybym miała wannę i mogłabym go użyć. Na pewno się nie zmarnuje, bo wiem, że w końcu kiedyś go użyję. Być może recenzja wkrótce...

NACOMI kula musująca do kąpieli Summer in Grece. Nie byłam nigdy w Grecji, więc z chęcią użyję tej kuli, tylko jest mały problem... nie mam wanny, ale tak jak w przypadku wyżej opisanego proszku, jestem pewna, że i tak ją kiedyś użyję, jak nie do kąpieli w wannie, to w misce podczas moczenia stóp. Być może recenzja wkrótce...

BE BEATY mgiełka do ciała Peony Dream. Uwielbiam słodki i trwały zapach tej mgiełki, zacznę jej używać kiedy tylko zużyję mgiełki, które obecnie używam. Recenzji nie będzie, bo już była, można ją przeczytać TUTAJ.


JEDNORAZÓWKI



GLAMFOX Detoksykująca maska probiotyczna, BE BEATY kremowa maseczka Opuncja, SORAYA hialuronowy zastrzyk, PERFECTA EYE PATCH hydrożelowe płatki- kompres pod oczy, PERFECTA PERFECTA peeling drobnoziarnisty, ZIAJA orzeźwiający peeling do twarzy, BIELENDA Amethyst kryształowy peeling gruboziarnisty, AVON ENCANTO IRRESISTIBLE nawilżający balsam do ciała
Maski:
  • GLAMFOX Detoksykująca maska probiotyczna. Maska z Biedronki, którą na pewno użyję i opowiem Wam o niej jak ją zdenkuję.
  • BE BEATY kremowa maseczka Opuncja. Maska z Biedronki, którą już kiedyś miałam i wkrótce ją zużyję. Oczywiście napiszę jeszcze o niej we wpisie o denku.
  • SORAYA hialuronowy zastrzyk. Maseczka z moim ulubionym kwasem hialuronowym, którą z pewności użyję.
  • PERFECTA EYE PATCH hydrożelowe płatki- kompres pod oczy. Uwielbiam te płatki, pisałam o nich nie raz i na pewno jeszcze o nich napiszę.
Peelingi:
  • PERFECTA peeling drobnoziarnisty. Jeden z moich ulubionych jednorazowych peelingów, który nawet doczekał się swojej recenzji. Można ją przeczytać TUTAJ.
  • BIELENDA Amethyst kryształowy peeling gruboziarnisty. Miałam już ten peeling, miał bardzo ładną fioletową konsystencję, która mieniła się pod światło i widać w niej było błyszczące drobinki. Zapach też ma piękny, a co najważniejsze, prawidłowo złuszczał naskórek.
  • ZIAJA orzeźwiający peeling do twarzy. Nie miałam jeszcze tego peelingu, ale jestem bardzo ciekawa jego orzeźwienia, myślę, że go polubię.
Balsamy:
  • AVON ENCANTO IRRESISTIBLE nawilżający balsam do ciała. Przy zamówieniu tych próbek, trochę się pomyliłam, bo myślałam, że zamawiam próbki Encanto Charming (ten jasnoróżowy), bo z tej serii ten zapach najbardziej przypadł mi do gustu. ENCANTO IRRESISTIBLE też jest ładny, więc spokojnie zużyję te próbki.


I to będzie na tyle moich zapasów.


Miałyście któryś z tych produktów? Jak się u Was sprawdziły?
Na recenzję którego z nich czekacie najbardziej?

czwartek, 14 października 2021

Kremy do rąk -ochrona dłoni w chłodniejszych miesiącach

Mam dzisiaj dla Was prezentację moich dwóch kremów do rąk, które pomagają moim dłoniom przetrwać ten ciężki dla nich jesienno-zimowy czas. W chłodniejszych miesiącach skóra rąk wymaga szczególnego nawilżenia, bo czasami same rękawiczki na dłoniach nie wystarczają, aby w pełni ją uchronić przed zimnym powietrzem. Tak więc już zaopatrzyłam się w dwa ciekawe kremy, na których recenzję Was zapraszam. 


Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract i Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem
Tymi kremami, które pomagają moim dłoniom przetrwać w ostatnim czasie te niezbyt ciepłe dni jest Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract i Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem. Ten drugi krem jest dla mnie nowością, bo nigdy jeszcze nie miałam żadnego kosmetyku z marki Dermofuture, w przeciwieństwie do Eveline, której kosmetyki lubię i często ich używam. Oba kremy kupiłam w marketach spożywczo-przemysłowych w atrakcyjnych cenach, czyli kosztowały około 5 zł. Przyjrzyjmy się teraz jednemu i drugiemu kremowi dokładnie! 


Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract


Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract 
Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract znajduje się w plastikowej tubce o pojemności 75 ml. Szata graficzna jest pomarańczowa i przedstawia głównie jego składniki aktywne. Posiada białą odginaną zakrętkę, która jest na zatrzask. Ogólnie opakowanie jest wygodne w użyciu, z łatwością będzie można tubkę przeciąć, kiedy już produktu będzie tak mało, że trudnością będzie wydostawał się na zewnątrz

OPIS PRODUCENTA


Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract 

SKŁAD


Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract 
Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract ma białą gęstą konsystencję, która z łatwością rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Zapach jest mocny i bardzo przyjemny, typowo kojarzący się z zimą. Czuć w nim pomarańcze i rozgrzewające przyprawy korzenne. Nie czuć w nim żadnej sztuczności. Krem ten lekko rozgrzewa, uczucie to utrzymuje się kilka minut. Nawilża prawidłowo, ręce po nim są gładkie i miękkie, uczucie suchości znika. Efekt ten utrzymuje się na skórze aż do umycia rąk, po którym niestety dłonie są suche. Bardzo podoba mi się w nim uczucie rozgrzewania, często mam zimne dłonie. Nie przeszkadza mi to, że muszę się nim często kremować, bo bardzo podoba mi się jego zapach i lubię się nim grzać. Już latem upatrzyłam sobie ten krem i inne kosmetyki pielęgnacyjne z tej serii, bo jestem wielkim zmarzluchem, czekałam tylko na chłodniejsze miesiące, w których będę mogła sprawdzić jego ogrzewające działanie. 


Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem


Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem
Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem znajduje się plastikowej szarej tubce o pojemności 50 ml. Ze względu na małą pojemność, można go nosić w torebce. Ma bardzo ładną szatę graficzną, na której znajdują się srebrne pająki. Posiada czarną odkręcaną zakrętkę. Tak jak w przypadku wyżej opisanego kremu, opakowanie jest wygodne w użyciu, z łatwością będzie można tubkę przeciąć, kiedy już produktu będzie tak mało, że trudnością będzie wydostawał się na zewnątrz. 


OPIS PRODUCENTA


Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem

SKŁAD


Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem

Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem
Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem ma gęstą lekką konsystencję koloru białego, która szybko wchłania się w skórę dłoni. Zapach jest przyjemny i bardzo delikatny, kojarzy się z jedwabiem. Krem ten prawidłowo nawilża dłonie, które są po nim gładkie i odżywione, bez żadnych suchych i zrogowaciałych miejsc. Po posmarowaniu nim rąk, na skórze tworzy się ochronna otoczka, która prawidłowo chroni skórę dłoni przed zimnym wiatrem i niską temperaturą. Tak jak w przypadku wyżej opisanego kremu, efekt ten utrzymuje się aż do umycia rąk, po którym moje dłonie wymagają ponownego nawilżenia. Nie spodziewałam się cudów po użyciu tego kremu, więc nie jestem nim zawiedziona, jestem zadowolona z jego zapachu i działania, mimo że efekt ten znika jak, umyję ręce (w sumie tak się dzieje w przypadku większości kremów do rąk, jakie miałam okazje używać). Z marką Dermofuture mam styczność pierwszy raz i na pewno nie ostatni... Kiedy zobaczyłam, ten inne kremy na półce w sklepie to miałam wielki dylemat, który z nich wybrać, wszystkie miały piękne szaty graficzne, posiadały jad żmii, jaskółczą ślinę, śluz ślimaka i pajęczy jedwab. W ostateczności zdecydowałam się na ten ostatni krem, bo chroni on skórę dłoni przed zmianą warunków atmosferycznych, które już w pełni można odczuć. 


Podsumowując, Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract i Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem bardzo różnią się od siebie szatą graficzną, zapachem, ale działają podobnie, dłonie są po nich odżywione, jednak efekty utrzymują się do umycia rąk.


A Wy znacie Eveline rozgrzewający regenerujący krem 99% natural orange extract i/lub Dermofuture krem ochronny do rąk z pajęczym jedwabiem?
Który z tych kremów zainteresował Was bardziej?
 

niedziela, 10 października 2021

Clou Serum antyoksydacyjne

Na co zwracacie największą uwagę podczas zakupu kosmetyku naturalnego? Ja zwracam uwagę na to, aby zastąpił mi on kilka kosmetyków w jednym. Uwielbiam wielofunkcyjne produkty, które mogą być dla mnie kremem lub serum do twarzy, odżywką do paznokci i do włosów w jednym. Używanie takich kosmetyków jest bardzo ekonomiczne i wygodne. Udzielając mniej więcej takiej odpowiedzi w jednym z konkursów na Instagramie, wygrałam pewien kosmetyk, który z powyższą odpowiedzią ma tyle wspólnego, że też jest kosmetykiem naturalnym. Przyjrzyjmy mu się bliżej!


Clou Serum antyoksydacyjne
Tym kosmetykiem jest Clou Serum antyoksydacyjne. Nie jest to zbyt tani kosmetyk, bo jego cena na stronie sklepu Clou wynosi 109 zł, dlatego pewnie, gdybym nie wygrała go w konkursie na Instagramie, pewnie nie pisałabym teraz o nim recenzji. Serum to wydało się idealne dla moje cery, więc stwierdziłam, że warto było o nie powalczyć. Zobaczmy zatem, czym Clou Serum antyoksydacyjne zachęciło mnie do wzięcia udziału w konkursie:


OPIS PRODUCENTA



Clou Serum antyoksydacyjne
Z opisu producenta wynika, że Clou Serum antyoksydacyjne zawiera:
  • ekstrakt z australijskiej śliwki kakadu,
  • zieloną herbatę,
  • prebiotyk,
  • kwas hialuronowy.

Te składniki aktywne mają za zadanie zregenerować, zabezpieczyć przed szkodliwym wpływem środowiska, ukoić i silnie nawilżyć skórę oraz rozjaśnić przebarwienia. Dzięki nim skóra ma być odświeżona i wyglądać młodziej.


SKŁAD
 


Clou Serum antyoksydacyjne


OPAKOWANIE


Clou Serum antyoksydacyjne
Clou Serum antyoksydacyjne mieści się w czarnej szklanej buteleczce o pojemności 30 ml. Posiada ona czarną zakrętkę, do której przymocowana jest pipeta, służaca do nakładania produktu. Zakrętka ta posiada również przycisk na czubku, po  naciśnięciu którego więcej produktu wydobywa się z pipety. 
  


KONSYSTENCJA I ZAPACH



Clou Serum antyoksydacyjne
Clou Serum antyoksydacyjne ma rzadką konsystencję, ale nie wodnistą, po nałożeniu jej na twarz, lekko z niej spływa. Zapach jest prawie niewyczuwalny, może ktoś, kto ma mocny węch, coś w nim wyczuje.


MOJA OPINIA



Clou Serum antyoksydacyjne
Clou Serum antyoksydacyjne ma wygodne w użyciu opakowanie. Jest wydajne, używam go już ponad miesiąc i końca nie widać. Codziennie rano wklepuję kilka kropel w całą twarz, a przed pójściem spać tylko po jednej w pod oczami. Po ponadmiesięcznym stosowaniu zauważyłam poprawę w kondycji mojej cery. Ma ona bardziej wyrównany koloryt, niż miała przed użyciem tego serum, żadnych nowych zmarszczek nie ma, a te istniejące, czyli dwie pod oczami i jedna między brwiami stały się prawie niewidoczne. Zauważyłam, że cera mniej się świeci w ciągu dnia, pory są bardziej zwężone, a niedoskonałości prawie się nie pojawiają. Jednym słowem uważam, że Clou Serum antyoksydacyjne okazało się nagrodą, o którą warto było powalczyć i cieszę się, że mogłam poznać ten fajny kosmetyk!
 

A Wy znacie Clou Serum antyoksydacyjne?
Jakie jest Wasze ulubione serum do twarzy?

środa, 6 października 2021

Bielenda VEGAN MUESLI Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające

Dzisiaj swojej recenzji doczekał się pewien produkt myjący do twarzy, który dostałam na urodziny od siostry. Trochę musiał poczekać w zapasach, bo dostałam go w lipcu, ale co się odwlecze to nie uciecze. Nie mogłam już się doczekać kiedy zacznę go używać, bo bardzo lubię linię kosmetyków, z której pochodzi. Tak więc nie przedłużając, zapraszam recenzję!


Bielenda VEGAN MUESLI Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające
Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające jest łatwo dostępne, na pewno znajdziecie je w nie jednej drogerii, nie wiem, w której konkretnie było kupione i za ile, bo jak już wspomniałam wyżej, to mleczko było prezentem urodzinowym. Jest ono przeznaczone do każdego typu cery, nawet tej wrażliwej, tak więc spokojnie może go używać każdy.


OPIS



Bielenda VEGAN MUESLI Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające
Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające ma za zadanie:
  • delikatnie i dokładnie oczyścić naskórek,
  • usunąć makijaż i inne zabrudzenia,
  • odświeżyć i wygładzić skórę,
  • przygotować skórę do dalszej pielęgnacji.
Pełniąc te wszystkie funkcje Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nie wysusza skóry ani nie narusza jej naturalnej bariery ochronnej.


Składniki aktywne:
  • mleczko kokosowe i mleczko ryżowe -dostarczają wielu witamin i minerałów, silnie nawilżają, odżywiają, mają działanie antyoksydacyjne i kondycjonujące,
  • olej z kiełków pszenicy -łatwo wnika w skórę, regeneruje ją i odżywia, a ponadto ma najwyższą zawartość witaminy E ze wszystkich olejów roślinnych,
  • ekstrakt z owsa -za sprawą występujących w nich substancji odżywczych, koi skórę, zmiękcza ją i nawilża.
 
Skład: Aqua (Water),Glycerin,Sodium Cocoyl Glycinate,Cetearyl Alcohol,Stearyl Alcohol,Oryza Sativa (Rice) Bran Oli,Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Water,Hydrolyzed Rice Bran Protein,Avena Sativa (Oat) Bran Extract,Trehalose,Tapiocha Starch,Xanthan Gum,Disodium EDTA,Citric Acid,Ethylhexylglycerin,Phenoxyethanol,Benzyl Alcohol,Potassium Sorbate,Sodium Benzoate,Parfum (Fragrance),Hexyl Cinnamal,Linalool

Sposób użyciaNależy nanieść mleczko bezpośrednio na suchą skórę twarzy i szyi albo na płatek kosmetyczny, następnie delikatnie i równomiernie masować kolistymi ruchami, a następnie zmyć letnią wodą. Można go również używać do demakijażu. Należy go stosować codziennie lub z zależności od potrzeb.


OPAKOWANIE



Bielenda VEGAN MUESLI Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające
Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające znajduje się plastikowej buteleczce z pompką o pojemności 175 ml. Pompka ma blokadę, więc podczas użycia trzeba przekręcić główkę lekko w bok, aby mleczko wydostało się na zewnątrz. Buteleczka jest koloru białego z minimalistyczną szatą graficzną przedstawiającą owies i pszenicę oraz niezbędne informacje o produkcie. 
 


KONSYSTENCJA I ZAPACH




Bielenda VEGAN MUESLI Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające
Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające ma rzadką lekką konsystencję oraz biały kolor, który pod światło wygląda jak perłowy. Zapach jest bardzo przyjemny i delikatny, czuć w nim naturalne zboża.


MOJA OPINIA



Bielenda VEGAN MUESLI Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające
Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające ma według mnie bardzo wygodne w użyciu opakowanie, podoba mi się blokada pompki, która zapobiega niepotrzebnemu wydostaniu się produktu na zewnątrz. Zapach jest bardzo ładny! Opisałam go dokładnie wyżej, ze względu na jego piękną woń lubię tym mleczkiem myć twarz rano, ponieważ jego aplikacja bardziej mnie rozbudza niż poranna owsianka na śniadanie, której zresztą i tak nigdy nie jem. Chyba pierwszy raz w życiu mam mleczko o tak lekkiej i fajnej konsystencji, która dokładnie oczyszcza skórę mojej twarzy, nawet z makijażu. Po aplikacji tego mleczka nie mam uczucia ściągnięcia na twarzy ani suchości, nic mnie nie szczypie, nie swędzi, a niedoskonałości prawie wcale się nie pojawiają, ale jeśli już jakieś się pojawią, to myślę, że to raczej wina niewłaściwego jedzenia, którego zawsze ciężko omówić. Podsumowując, mleczko to jest jednym z fajniejszych środków myjących, jakie miałam w ostatnim czasie, bo nie tylko prawidłowo oczyszcza moją skórę, ale pozostawia ją miękką i gładką.


A Wy znacie Bielenda Vegan Muesli Kremowe mleczko do mycia twarzy nawilżające?
Jaki jest Wasz ulubiony produkt myjący do twarzy?

niedziela, 3 października 2021

Denko wrzesień 2021

Październik się już zacząć, więc pora na denko! W poprzednim miesiącu trochę mało byłam aktywna na blogu, ale myślę, że w tym uda mi się to nadrobić, bo mam w planach kilka ciekawych recenzji, między innymi "małej" wygranej w Instagramowym konkursie... Ale zanim się tym pochwalę, zamierzam pożegnać się ze zużytymi kosmetykami. Tak więc zapraszam do czytania!


Botanique węglowy żel myjący, Clou organiczny olej jojoba, Nacomi peeling do ciała lekki kokosowy tort, Venita, Bio Natural Care Detox, szampon do włosów Pszenica & Jęczmień, Dermaglin maseczki glinkowe do twarzy, Perfekta miodowa maska głęboko odżywcza do twarzy, Botanique regenerująca maska ze śluzem ślimaka, Niuqi cooling nawilżająca chłodząca maska na tkaninie, EVELINE COSMETICS Satin Matt matująco-kryjący podkład do twarzy, Bielenda Eco Sorbet, nawilżająco-kojący krem do twarzy, Perfecta Spa domowy zabieg szafirowy peeling do rąk+maska, Delia odtłuszczacz do paznokci

We wrześniu w mojej pielęgnacji nie mogło zabraknąć jednorazowych maseczek (zużyłam ich aż sześć), czegoś do twarzy, czegoś do ciała oraz czegoś do włosów. Są też rzeczy do manicure, niestety już po zrobieniu tych wszystkich zdjęć zorientowałam się, że nie zrobiłam remanentu w moich lakierach do paznokci, a znalazłoby się kilka odstrzału... No trudno, może w październikowym denku się nimi pochwalę (chyba że znowu zapomnę). Już nie przedłużając, zapraszam do małej prezentacji każdego z moich zużyć!


PIELĘGNACJA TWARZY, CIAŁA I WŁOSÓW


Botanique węglowy żel myjący, Clou organiczny olej jojoba, Nacomi peeling do ciała lekki kokosowy tort, Venita, Bio Natural Care Detox, szampon do włosów Pszenica & Jęczmień.  
Venita, Bio Natural Care Detox, szampon do włosów Pszenica & Jęczmień.. Jeden z lepszych szamponów, jakie miałam w ostatnim czasie. Prawie wcale nie musiałam używać po nim odżywki, moje włosy były po nim miękkie, gładkie i co najważniejsze w ogóle nie miałam problemu z rozczesywaniem ich. Na pewno kupię go ponownie, ale póki co, zamierzam poznać inne naturalne szampony. Recenzja TUTAJ.

Nacomi peeling do ciała lekki kokosowy tort. Zapach przepiękny! Działanie świetne! Produkt bardzo ekonomiczny, bo nie tylko bardzo dobrze peelinguje ciało, ale i nie muszę po nim używać żadnych balsamów. Być może jeszcze go kupię, ale zamierzam upolować kawowy peeling z tej marki. Recenzja TUTAJ.

Clou organiczny olej jojoba. O tym kosmetyku mogłabym pisać i pisać, bo świetnie sprawdza się jako krem do twarzy na noc, odżywka do paznokci, krem pod oczy, olejek do włosów. Na pewno jeszcze kupię olej jojobę, jak nie z tej to z innej marki. Recenzja TUTAJ.

Botanique węglowy żel myjący. Bardzo fajny żel, świetnie oczyszczał moją twarz nawet z półtonowego makijażu, oprócz tego miałam po nim znacznie mniej niedoskonałości. Jest on bardzo wydajny, bo używałam go i używałam kilka długich miesięcy i nawet mi się nie znudził! Być może kupę ponownie, ale póki co zamierzam poznać inne kosmetyki tego typu. Recenzja TUTAJ.

Mogę powiedzieć, że każdy z tych czterech kosmetyków stał się moim ulubieńcem w pielęgnacji włosów, ciała, twarzy i wszystkiego na raz.


JEDNORAZOWE MASECZKI


Dermaglin maseczki glinkowe do twarzy, Perfekta miodowa maska głęboko odżywcza do twarzy, Botanique regenerująca maska ze śluzem ślimaka, Niuqi cooling nawilżająca chłodząca maska na tkaninie.
Dermaglin maseczki glinkowe do twarzy. Bardzo fajne maseczki, moja twarz była po nich gładka, miękka i miała wyrównany koloryt. Co prawda, zużyłam trzy rodzaje, ale według mnie każda działała tak samo, ale mimo to i tak były fajnie. Recenzja TUTAJ.

Perfekta miodowa maska głęboko odżywcza do twarzy. Fajna maska, coś tam zdziałała, ale nie był to efekt wow. Recenzja TUTAJ.

Botanique regenerująca maska ze śluzem ślimaka. Bardzo fajnie nawilża, wygładza zmarszczki i ogólnie cera wygląda po niej lepiej.

Niuqi cooling nawilżająca chłodząca maska na tkaninie. Jakiś wielkich efektów nie zauważyłam. Jedynie chłodziła moją skórę w trakcie aplikacji, więc była odpowiednia na upały.

Trochę działo się w tym miesiącu jeśli chodzi o jednorazowe maseczki, jak widać, jedne sprawdziły się lepiej, drugie gorzej.


MAZIDŁA DO TWARZY


EVELINE COSMETICS Satin Matt matująco-kryjący podkład do twarzy, Bielenda Eco Sorbet, nawilżająco-kojący krem do twarzy
EVELINE COSMETICS Satin Matt matująco-kryjący podkład do twarzy. Jeden z lepszych podkładów, jakich używałam w ostatnim czasie. Dobrze matuje i kryje. Być może jeszcze kiedyś go kupię. Recenzja TUTAJ.

Bielenda Eco Sorbet, nawilżająco-kojący krem do twarzy. Bardzo lubię takie owocowe zapachy, ale niestety ten nie podbił mojego serca, może dlatego, że idzie jesień, a ja wolę takie zapachy wąchać wiosną. Trochę za słabo nawilżał moją skórę, więc twierdziłam, że nie kupię większego opakowania.

Już w tym miesiącu przewiduję recenzję kolejnego ciekawego podkładu do twarzy, czy będzie lepszy od tego wyżej opisanego? Jakie jeszcze inne próbki kremów wpadną w moje ręce w październiku?


MANICURE



Perfecta Spa domowy zabieg szafirowy peeling do rąk+maska, Delia odtłuszczacz do paznokci
Perfecta Spa domowy zabieg szafirowy peeling do rąk+maska. Bardzo fajny zabieg, ręce po nim są gładkie i miękkie. Peeling, jak i maska naprawdę świetnie działa na skórę. Być może jeszcze kiedyś skuszę się na niego. Recenzja TUTAJ.

Delia odtłuszczacz do paznokci. Prawidłowo odtłuszczał paznokcie, ale według mnie jest to zbędny kosmetyk, bo tak samo odtłuszcza i przygotowuje paznokcie do nakładania lakieru jak zwykły zmywacz, więc nie kupię już go ponownie.

Mam nadzieję, że w następnym miesiącu zmuszę się do tego, żeby zrobić porządek w moich lakierach do paznokci oraz w kolorówce. Tak więc myślę, że październikowe denko (jak dobrze pójdzie) będzie znacznie większe od tego wrześniowego.



I to będzie na tyle, jak widać, nie do każdego kosmetyku z wyżej opisanych wrócę. Znalazły się też moi ulubieńcy, których jeszcze na pewno tu zobaczycie.


Miałyście któryś z tych kosmetyków?
Który z nich zaciekawił Was najbardziej?


czwartek, 30 września 2021

PERFECTA ujędrniający peeling myjący do ciała

Często piszę o domowym spa, ale o tak orzeźwiającym, jeszcze nie pisałam! Tym głównym składnikiem, który orzeźwia i pobudza zmysły jest grapefruit (niestety nie wiem jakiego pochodzenia). W połączeniu z ziarenkami kawy tworzy naprawdę ciekawy peeling, który musiałam wypróbować i tradycyjnie podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Tak więc zapraszam do czytania!


PERFECTA ujędrniający peeling myjący do ciała
Tym peelingiem jest ujędrniający peeling myjący do ciała z Perfecty. Kupiłam go w Hebe w bardzo okazyjnej cenie za około 10 zł, normalnie kosztuje koło 15 zł. Stwierdziłam, że za taką cenę warto go wypróbować, bo starczy mi na długo gdyż znajduje się w tubce o pojemności 250 ml. Posiada on ekstrakt z grapefruita oraz ziarenka kawy, te aktywne składniki bardzo zwróciły moją uwagę, ponieważ uwielbiam kawę oraz cytrusowe zapachy. Kosmetyków z takim połączeniem jeszcze nie stosowałam w swojej pielęgnacji. Zanim opowiem o moich wrażeniach po stosowaniu tego peelingu, zapraszam na opis producenta:


OPIS PRODUCENTA



PERFECTA ujędrniający peeling myjący do ciała


SKŁAD


Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Perlite, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Betaine, Coffea Arabica Seed Powder, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Citrus Limon Fruit Extract, Citrus Grandis Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract, Glyceryl Oleate, Coco-Glucoside, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Tributyl Citrate, Tocopherol, Buteth-3, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Limonene, Parfum, CI 16035.


KONSYSTENCJA I ZAPACH



PERFECTA ujędrniający peeling myjący do ciała
Ujędrniający peeling myjący do ciała z Perfecty ma bardzo ładny zapach, który orzeźwia. Czuć w nim tylko grapefruita, kawy w ogóle. Mimo to jego zapach bardzo umila aplikacje. Ma on żelową konsystencję, a w połączeniu z wodą zaczyna się pienić. Znajdują się w nim małe drobinki, w których można dostrzec ziarenka kawy.


MOJA OPINIA



PERFECTA ujędrniający peeling myjący do ciała
Ujędrniający peeling myjący do ciała z Perfecty ma plastikową wygodną w użyciu tubkę, więc z aplikacją jego nie mam żadnego problemu. Żel ma bardzo ładny cytrusowy, głównie grapefruitowy zapach, w którym nie czuć żadnej sztuczności. Nie należy on do mocnych zdzieraków, nawet jak aplikuje się go na sucho, ponieważ wtedy ciężko się go rozprowadza na skórze. Najlepiej aplikować do na mokro, bo wtedy wytwarza się lekka piana. Bardziej przypomina mi żel pod prysznic niż peeling. Jako zwykły środek myjący sprawdza się świetnie, ale jako peelingujący zdzierak kiepsko, czym jestem trochę zawiedziona, bo żeli pod prysznic akurat mam nadmiar. Ratuje go piękny grapefruitowy zapach (za jedzeniem tych owoców nie przepadam, zdecydowanie bardziej wolę je wąchać), jest on tak przyjemny, że nawet nie przeszkadza mi to, że nie czuć w nim kawy, od której jestem uzależniona. Jakiegoś wielkiego ujędrnienia na moim ciele nie zauważyłam, bo według mnie jest ono wystarczająco jędrne. Moja skóra po aplikacji tego peelingu zawsze wymaga nawilżenia, bo niestety po jakimś czasie, po osuszeniu ciała zaczyna mnie trochę szczypać z suchości. Uważam, że peeling ten nie należy do bubli, ani też do moich ulubieńców, jest on dobry, ale nie kupię już go ponownie.


A Wy miałyście ujędrniający peeling myjący do ciała z Perfecty?
Wolicie takie delikatne peelingi, czy ostre zdzieraki?

poniedziałek, 27 września 2021

Dermaglin Glinkowe Maseczki

Dzisiaj przedstawię Wam produkty marki, z którą mam styczność po raz pierwszy. Oczywiście są to maseczki do twarzy, bo nic tak nie przykuwa mojej uwagi, jak te właśnie produkty w dodatku z tak ciekawą szatą graficzną, posiadające glinkę, którą uwielbia skóra mojej twarzy. Wybrałam trzy warianty maseczek, które działają w przeróżny sposób, zobaczmy zatem w jaki!


GLINKOWA MASECZKA Z POMARAŃCZĄ, GLINKOWA MASECZKA Z OWSEM, GLINKOWA MASECZKA Z OGÓRKIEM
Wszystkie trzy maseczki pochodzą z marki Dermaglin. Każda z nich posiada zieloną glinkę kambryjską, która łącząc się z innymi składnikami aktywnymi, świetnie działa na cerę. Maseczki te kupiłam w Biedronce, każda kosztowała mnie 3,99 zł.

Wszystkie trzy glinkowe maseczki mają inne działanie, jednak posiadają też dużo cech wspólnych. Oto one:
  • znajdują się w jednorazowej saszetce o pojemności 20 g, mają one bardzo ładną szatę graficzną, na której znajdują się ich naturalne składniki aktywne,
  • sposób aplikacji każdej z nich jest taki sam (został opisany za pomocą rysunków z tyłu saszetki), podczas aplikacji tych maseczek trzeba pamiętać o tym, że nie mogą one zaschnąć w ciągu tych 15-20, kiedy trzymamy je na twarzy, ponieważ mogą wtedy podrażnić lub wysuszyć skórę (dlatego ja zawsze, kiedy czuję lekkie zasychanie glinki na twarzy, psikam ją tonikiem, aby ciągle była mokra),
  • każda z nich ma konsystencję błota w kolorze niezbyt pięknym, szaro-zielonym, łatwo się rozprowadzają, prawidłowo przylegają do twarzy i nie spływają,
  • zapach jest charakterystyczny dla tego typu glinkowych maseczek, delikatny, ani nie pachnie jakoś ładnie, ani nie śmierdzi, a po którejś minucie, mając je na twarzy, już w ogóle ich nie czuć, inne składniki aktywne nie też są wyczuwalne.
 

GLINKOWA MASECZKA Z OGÓRKIEM

 

GLINKOWA MASECZKA Z OGÓRKIEM
Glinkowa maseczka regeneracja i odświeżenie. Oprócz zielonej glinki kambryjskiej posiada też wyciąg z ogórka. Jako jedyna ma działanie złuszczające, dlatego przed jej użyciem peeling twarzy jest zbędny. Jak sama nazwa wskazuje, maseczka ta regeneruje i odświeża skórę. Jest ona odpowiednia dla każdego typu cery.


GLINKOWA MASECZKA Z OWSEM



GLINKOWA MASECZKA Z OWSEM
Glinkowa maseczka redukująca trądzik minimalizująca pory. Oprócz zielonej glinki kambryjskiej posiada też owies. Ma ona działanie kojące i łagodzące, oczyszcza i minimalizuje widoczność porów. Jest ona odpowiednia dla cery tłustej i trądzikowej. 


GLINKOWA MASECZKA Z POMARAŃCZĄ



GLINKOWA MASECZKA Z POMARAŃCZĄ
Glinkowa maseczka odmładzająca na zmarszczki i bruzdy. Oprócz zielonej glinki kambryjskiej posiada też olejek pomarańczowy. Ma ona za zadanie wygładzić i napiąć skórę twarzy oraz poprawić jej elastyczność. Jest ona odpowiednia dla cery dojrzałej i wymagającej odżywienia


MOJA OPINIA



GLINKOWA MASECZKA Z POMARAŃCZĄ, GLINKOWA MASECZKA Z OWSEM, GLINKOWA MASECZKA Z OGÓRKIEM
Moja cera jest mieszana, więc użyłam wszystkich trzech typów maseczek. Sposób aplikacji i działanie w przypadku każdej z nich było takie samo. W trakcie aplikacji trochę szczypała mnie skóra, ale dało się wytrzymać. Z łatwością zmywa się je z twarzy, trochę brudzą umywalkę, ale to normalne w przypadku glinkowych maseczek. Żadna z nich nie podrażniła mojej skóry, ani nie jej też nie wysuszyła. Efekty po użyciu każdej z tych maseczek były podobne, czyli zauważyłam, że koloryt mojej skóry został wyrównany, pory były mniej widoczne, nie zauważyłam żadnego wysypu pryszczy. Ogólnie po użyciu tych maseczek moja cera była gładka, miękka i zauważalnie w lepszej kondycji.


A Wy miałyście Dermaglin Glinkowe Maseczki?
Jakie są Wasze ulubione maseczki z glinką?

Your Natural Side Olej z pestek moreli

Dzisiaj przedstawię Wam kolejny ciekawy naturalny olejek z pestek smacznych owoców, z którym nie miałam wcześniej styczności. Jego marka jes...

Popular Posts