Translate

środa, 5 maja 2021

BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA

Dzisiaj zajmiemy się pielęgnacją ciała, a dokładnie jego odżywianiem. Lato zbliża się coraz szybciej, a co za tym idzie? Paradowanie w krótkich sukienkach, szortach, a nawet w kostiumach kąpielowych. Tak więc najwyższy czas, aby bardziej zadbać o skórę ciała, która po zimnie jest szara i przesuszona. Zobaczcie zatem, z pomocą, jakiego kosmetyku zaczęłam przygotowywać moją skórę na te upalne dni.


BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA 
Tym kosmetykiem jest BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA. Stosuję go już od miesiąca, a zakupiłam ten kerm w jednym z osiedlowych sklepów w mojej okolicy. Był w miarę tani, kosztował około 10 zł. Nie miałam wcześniej żadnego kosmetyku z serii Japan Beauty, ale byłam jej bardzo ciekawa, dlatego jak tylko zobaczyłam ten krem, to już wiedziałam, że muszę go mieć. Opis producenta dodatkowo zachęcił mnie do wypróbowania go. Brzmi on następująco:

OPIS PRODUCENTA


BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA
BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA posiada bardzo fajne składniki aktywne, takie jak Hydrolat z kwiatu pomarańczy, czyli Neroli i zieloną herbatę. Zapewniają one skórze nawilżenie, regenerację, wygładzanie, rozświetlenie, a także tonizują oraz relaksują. Producent zapewnia też o pięknym kwiatowym zapachu oraz miękkiej i jedwabistej skórze. 

SKŁAD


Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Glyceryl Stearate, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Isododecane, Hydrogenated Tetradecenyl/Methylpentadecene, Camellia Sinensis (Tea) Leaf Water, Camellia Sinensis (Tea) Leaf Extract, Citrus Aurantium Amara (Orange) Flower Water, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil Expressed, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Vegetable Oil, Dimethicone, Propylene Glycol, Sodium Polyacrylate, Sodium Stearoyl Glutamate, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Citral, Citronellol, Coumarin, Limonene, Linalool, CI 19140, Cl 14700.

OPAKOWANIE


BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA
BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA znajduje się w plastikowej tubce o pojemności 200 ml. Jest ona pomarańczowa, przyozdobiona japońskimi kwiatami i owocami (wydaje mi się, że to są składniki aktywne tego kremu). Posiada złotą zakrętkę, na której można ustawić krem góra do dołu, co bardzo ułatwia wydobycie się kremu na zewnątrz (szczególnie wtedy, kiedy jest na wykończeniu).

BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA

BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA, jak już wspomniałam wyżej, posiada złotą zakrętkę, po odkręceniu której można zobaczyć otwór, przez który wyciska się krem. Jak widać na zdjęciu, otwór ten zabezpieczony jest folią, dlatego mam pewność, że nikt przede mną się nie smarował tym kremem. Otwór ten jest bardzo duży, dzięki czemu krem wydobywa się z łatwością.

KONSYSTENCJA I ZAPACH


BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA

BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA posiada kremową bardzo lekka konsystencję, która z łatwością rozprowadza się po ciele i szybko się wchłania. Jest ona koloru jasno pomarańczowego i ma przyjemny kwiatowo-owocowy zapach.

MOJA OPINIA


BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA

BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA urzekł mnie swoją piękną szatą graficzną i tym, że ogólnie bardzo lubię produkty do pielęgnacji ciała z Bielendy. Bardzo polubiłam jego duży otwór, dzięki któremu mogę wycisnąć dużą (ale nie za dużą) ilość kremu, co ułatwia i przyśpiesza jego aplikację. Konsystencję bardzo polubiłam, bo jest lekka i szybko się wchłania, a w pięknym kwiatowo-owocowym zapachu to się po prostu zakochałam! Krem ten ma bardzo orzeźwiającą woń, która pozostaje na skórze przez długi czas. Zapach ten nie jest sztuczny, czuć w nim prawdziwe pomarańcze i świeżość. Moja skóra po nim jest miękka, nawilżona i zregenerowana, nie lepi się i ogólnie czuję odżywienie. Dzięki pięknemu zapachowi, konsystencji i działaniu aplikacja BIELENDA JAPAN BEAUTY Japońskiego kremu do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA jest dla wielką mnie przyjemnością, przy której naprawdę można się zrelaksować.


A Wy znacie BIELENDA JAPAN BEAUTY Japoński krem do ciała NEROLI + ZIELONA HERBATA?
Przygotowujecie już swoją skórę na lato?

sobota, 1 maja 2021

Denko Kwiecień 2021

W końcu zaczynamy długo wyczekiwany dłuuugi weekend! Można odpocząć, zrelaksować się i rozpocząć nowy miesiąc, ale zanim zaczniemy go na dobre, trzeba dokończyć wszystkie niezakończone sprawy z zeszłego miesiąca, czyli pożegnać się z opakowaniami zużytych kwietniowych kosmetyków. W tym miesiącu udało mi się ich uzbierać sporo, więc nie przedłużam i zapraszam do czytania. 



Większość zużytych przeze mnie kosmetyków, było już zrecenzowanych na moim blogu, dlatego nie rozpisywałam się o nich zbytnio, bo pod każdym opisem odsyłam Was do recenzji. Jest też kilka nowych kosmetyków, o których nie wspominałam wcześniej, ale za to starałam się napisać o nich jak najwięcej. Zacznijmy zatem od pielęgnacji twarzy:

TWARZ - MASECZKI


Eveline pore minimize, Maska z wyciągiem z granatu i kwasem hialuronowym, Bielenda CBD Cannabidiol Maseczka nawilżająco-deoksykująca, Perfecta peeling drobnoziarnisty, Perfecta Naturalny Aloes, ulracienkie płatki pod oczy

Eveline pore minimize, czyli dwuetapowy zabieg, który ma na celu zminimalizować pory. Pierwszy etap to peeling z węglem bambusowym, kaolinem i 12 ziół. Ma bardzo ciężką konsystencję ciemnej barwy, w której występują małe drobinki. Podczas masowania czuć było na twarzy ciepło i drobinki peelingujące. Drugi etap, czyli Chłodząca krio-maska z glinką wulkaniczną i zieloną herbatą. Rzeczywiście maska bardzo chłodziła moją twarz, czułam nawet, że mnie lekko piecze. Po tym zabiegu zauważyłam bardziej wyrównany koloryt, pory były takiej wielkości jakiej były wcześniej, ale za to zauważyłam też mniejsze błyszczenie, więc uważam, że maska ta coś tam zadziałała. Jak widać zużyłam jej dwa opakowania, a w zapasach czeka kolejne.

Maska z wyciągiem z granatu i kwasem hialuronowym, która ma za zadanie nawilżyć, wygładzić skórę i sprawić, żeby była sprężysta. Miałam zamiar użyć tej maski, ale tak się stało, że dałam ją siostrze (a sobie zostawiłam esencję, która została w opakowaniu :D). Jest to maska w płachcie, moja siostra była z efektów bardzo zadowolona, zmarszczki stały się mniej widoczne, a skóra była gładka i nawilżona przez długi czas. Mam zamiar ponownie kupić tę maskę i tym razem wypróbować ją na własnej skórze.

Bielenda CBD Cannabidiol Maseczka nawilżająco-deoksykująca. Świetna maseczka, póki co jest mój ulubiony kosmetyk z tej serii. Bardzo dobrze sobie radzi z moją błyszczącą się cerą, moja skóra jest po niej gładka, miękka, a pory są zwężone. To moje nie pierwsze i na pewno nie ostatnie opakowanie. Recenzja TUTAJ

Perfecta peeling drobnoziarnisty. Jeden z moich ulubionych peelingów do twarzy. Zawsze do niego wracam i chyba nigdy mi się nie znudzi, bo na moją cerę działa idealnie (w moich zapasach czeka kolejna saszetka)! Recenzja TUTAJ.

Perfecta Naturalny Aloes, ulracienkie płatki pod oczy. Zbytnio nie czuć chłodzącego aloesu, jakiś tam efekt po nich jej, mają za zadanie usunąć oznaki zmęczenia i w jakimś stopniu je usuwają, ale to nie jest efekt wow. Raczej już ich nie kupię (niestety zanim je użyłam, zrobiłam sobie ich "mały" zapas). 

TWARZ - RESZTA


Bielenda Smoothie Care kremową piankę domycia twarzy energetyzującą -banan i melon, Peeling do twarzy Lirene Make Me Fresh, Avon Planet Spa, Kojąca maseczka do twarzy

Bielenda Smoothie Care kremową piankę domycia twarzy energetyzującą -banan i melon. Pianka ta ma piękny zapach i świetne działanie, moja twarz, która jest po niej miękka, gładka, nie ma uczucia ściągniecia, a jedyne do czego mogę się trochę przyczepić to to, że trochę ją się ciężko spłukiwało z twarzy. Recenzja TUTAJ

Peeling do twarzy Lirene Make Me Fresh. Bardzo fajny peeling, idealnie złuszcza martwy naskórek i przygotowywane skórę do dalszych etapów pielęgnacji. Moja cera zawsze po nim była gładka i dokładnie oczyszczona. Może jeszcze kiedyś do niego wrócę, ale póki co wolę testować inna peelingi. Recenzja TUTAJ

Avon Planet Spa, Kojąca maseczka do twarzy. Stosowanie tej maseczki to bardzo fajny i szybki sposób na wygładzenie i odżywienie skóry. Myślę, że jeszcze kiedyś do niej wrócę, ale póki co jestem w trakcie testowania kolejnej maseczki z Planet Spa. Recenzja TUTAJ.


CIAŁO


BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała, Avon Planet spa Kojące masło do ciała Ayurverda., Hebe Cosmetics Krem do rąk w piance

BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała. Bardzo fajny zdzierak, po którym skóra jest gładka i jędrna. Dodatkowo pięknie pachnie, stosowanie go to sama przyjemność, na pewno zobaczycie go jeszcze u mnie, być może w innych wariantach zapachowych. Recenzja TUTAJ

Avon Planet spa Kojące masło do ciała Ayurverda. Najbardziej urzekł mnie w nim piękny zapach, który przypominał mi smaczny słodki krem do jedzenia. Swoje nawilżające zadanie spełniał idealnie, z pewnością jeszcze kiedyś do niego wrócę. Recenzja TUTAJ

Hebe Cosmetics Krem do rąk w piance. Zapewnia nawilżenie i wygładzenie, a to za sprawą gliceryny i oleju z pestek moreli i malin. Uwielbiam malinowe kosmetyki, ale niestety zapach tego kremu był sztuczny i dziwny. Jego nawilżenie przeciętne, utrzymywało się do kolejnego umycia rąk. Jedyne co mi się w nim podoba to konsystencja pianki. Nie kupię już tego kremu, w przeciwieństwie do jego kokosowej wesji, do której odsyłam TUTAJ.


WŁOSY


Kativa Post Alisado Shampoo 250 ml, Kativa Post Alisado conditionier

Kativa Post Alisado Shampoo 250 ml. Bardzo fajny szampon, moje włosy były po nim gładkie i nie puszyły się, jedyne co mi w nim przeszkadzało to to, że za mało się pienił. Kativa Post Alisado conditionier, czyli odżywka do włosów po keratynowym prostowaniu. Sprawdziła się u mnie bardzo dobrze. włosy po niej były gładkie, miękkie i nie miałam problemów z rozczesywaniem ich. Dzięki tym produktom, z efektów po moim keratynowym prostowaniu mogę się cieszyć aż do teraz (a mija już trzeci miesiąc). Z szamponu, jak i z odżywki byłam zadowolona, ale raczej już do nich nie wrócę, bo zamierzam szukać swojego ideału wśród drogeryjnych szamponów i odżywek Recenzja TUTAJ


ZAPACHY 


Woda perfumowana Avon Attraction, Be Beauty, mgiełka do ciała piwonia i sól morska

Woda perfumowana Avon Attraction. Piękny zapach, który w miarę długo utrzymuje się na skórze, włosach i ubraniach. To nie jest moja pierwsza zużyta woda perfumowana o tym zapachu i na pewno nie ostatnia. Recenzja TUTAJ.

Be Beauty, mgiełka do ciała piwonia i sól morska. Mgiełka ta ma piękny zapach, który utrzymuje się na ciele, ubraniach i włosach przez wiele godzien. Jest trwalsza niż nie jedne perfumy (Wcale nie przesadzam). Na pewno kupię sobie kolejną podczas kolejnych zakupów w Biedronce. Recenzja TUTAJ.


MAKIJAŻ


EVELINE COSMETICS Satin Matt matująco-kryjący podkład do twarzy

EVELINE COSMETICS Satin Matt matująco-kryjący podkład do twarzy. Jeden z lepszych podkładów do twarzy, jakie miałam w ostatnim czasie. Bardzo dobrze maskuje niedoskonałości, a matowa cera utrzymuje się przez długi czas. Możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Recenzja TUTAJ.

Alterra korektor pod oczy. Jeden wielki bubel, dziwię się sobie, że dopiero teraz się z nim pożegnałam... Nie dosyć, że nie wtapiał się w kolor skóry, to jeszcze, kiedy próbowałam rozetrzeć go na skórze pomalowanej wcześniej podkładem, odklejał się razem z podkładem i tym samym odsłaniał niedoskonałości i cienie pod oczami, które próbowałam zatuszować. Nie kupię go już nigdy w życiu.



To będzie na tyle moich zużyć, mam nadzieję, że miło się czytało. Na zakończenie wspomnę jeszcze, że mija właśnie rocznica mojego blogowania. Pamiętam, jak na początku trochę się bałam, że w końcu nie będę miała o czym pisać, ale na szczęście stało się odwrotnie, bo teraz mam masę pomysłów na kolejne posty. Póki co nie zdradzę jakie, mogę powiedzieć, że będzie kolorowo i egzotycznie, jak na letnie miesiące przystało:)

Miałyście któryś z tych kosmetyków?
Który z nich zaciekawił Was najbardziej?





środa, 28 kwietnia 2021

BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała

Kto odwiedza mój blog, ten wie, że uwielbiam różne peelingi do ciała, a najbardziej te największe zdzieraki. Uwielbiam też wszelkie kawowe kosmetyki, w których czuć dokładnie ich zapach. Jak widać, jestem uzależniona nie tylko od picia kawy, ale i od kosmetyków z nią związanych, więc nie przedłużając, zapraszam na recenzję jednego z takich kosmetyków.


BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała
Tym uzależniającym kawowym kosmetykiem jest BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała. Kupiłam go w Hebe, kosztował w okolicach 10 zł, a jego pojemność to tylko 30 g, dlatego niestety nie wystawszy mi na zbyt wiele aplikacji. Jest to mój pierwszy kosmetyk z tej marki, więc byłam bardzo ciekawa jego działania. Zobaczmy zatem jego opis, który zawiera kilka cennych informacji, znajdujący się na odwrocie saszetki.

OPIS PRODUCENTA
SPOSÓB UŻYCIA
I
SKŁAD


BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała
BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała jest kosmetykiem wysokiej jakości kawy, który ma zadanie poprawić kondycję skóry, pozbyć się cellulitu i rozstępów. Po przeczytaniu jego opisu stwierdziłam, że będzie on dla mnie idealny. Czy BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała, tak jak mówi, jest dokładnie kimś, kogo szukałam? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią, ale najpierw proponuję przyjrzeć się jego konsystencji.

KONSYSTENCJA


BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała
BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała ma sypką konsystencję, w której skład wchodzą drobinki kawy. Konsystencja ta nie jest ona całkiem sucha, przypomina nawilżony piasek. Czuć też w niej zapach prawdziwej kawy.

MOJA OPINIA

 
BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała
Tak jak wspomniałam na wstępie, uwielbiam kawowe kosmetyki, obojętnie pod jaką postacią, dlatego też BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała zwrócił moją uwagę. Bardzo podoba mi się jego opis producenta znajdujący się na odwrocie saszetki, który jest napisany w pierwszej osobie, szczególnie jego "Poznajmy się bliżej!", kto ominął go podczas czytania mojej recenzji, niech koniecznie do niego wróci i przeczyta, jest naprawdę świetny! Jego konsystencja przypomina mi mokry piasek, mimo że jest sypka, łatwo się rozprowadza po ciele i przylega do niego. Niewielkie drobinki przyjemnie masują ciało, dodatkowo zapach aromatycznej kawy zmieszany z czekoladą sprawia, że aplikacja tego peelingu jest jeszcze przyjemniejsza. Moja skóra po użyciu tego produktu jest nawilżona na tyle, że nie muszę się smarować balsamem. Nie ma śladu po zrogowaciałym naskórku, moja skóra po nim jest gładka, miękka i ujędrniona. Bardzo jestem zadowolona z tego peelingu i zamierzam wypróbować inne peelingi kawowe z tej serii.



Miałyście BODY BOOM ORIGINAL kawowy peeling do ciała?

Lubicie kawowe peelingi?

sobota, 24 kwietnia 2021

EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS błyszczyk powiększający usta

Niestety nie każda z nas ma usta, z których jest w pełni zadowolona. Moje usta nie są złe, jednak mogłyby byś trochę większe i pełniejsze. Trochę boję się zabiegów powiększających, dlatego zawsze kiedy jestem w jakiejkolwiek drogerii, mój wzrok przykuwają błyszczyki i pomadki powiększające usta. Z tego właśni powodu chciałam Wam zaprezentować jeden taki błyszczyk, który używam już jakiś czas. Zatem zapraszam do czytania.


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta
EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS błyszczyk powiększający usta kupiłam w Hebe za około 10 zł. Jest to błyszczyk testowany dermatologicznie, który zawiera kwas hialuronowy, dużo olejków i witamin niezbędnych dla odpowiedniego odżywienia i nawilżenia ust. Jego głównym składnikiem aktywnym jest jad pszczeli odpowiedzialny za powiększenie ust już w 5 minut. Jest on pozyskiwany w sposób bezpieczny dla pszczół. Zresztą zobaczcie sami bardzo zachęcający opis tego produktu:

OPIS PRODUCENTA


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta

SPOSÓB UŻYCIA


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta

SKŁAD


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta

OPAKOWANIE


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta
EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS błyszczyk powiększający usta mieści się w przezroczystym plastikowym pojemniku przyozdobionym złotymi pszczołami, o pojemności 4,5 ml. Opakowanie posiada złotą zakrętkę, na której umieszczony jest pędzelek.

KONSYSTENCJA


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta
EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta ma kremową trochę lepką konsystencję koloru jasnoróżowego. Jej zapach jest delikatny i przyjemny, czuć wszystkie olejki pielęgnacyjne, które się w nim znajdują.  

JAK SIĘ PREZENUTUJE NA USTACH


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta
Jak widać, efekt po pomalowaniu ust EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczykiem powiększającym usta trochę się różni od efektu zaprezentowanego na opakowaniu.

MOJA OPINIA


EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta
EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta ma ładną szatę graficzną, bardzo podobają mi się te złote pszczółki. Jego konsystencja nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród większości błyszczyków do ust. Zapach bardzo mi się spodobał, ze względu na te olejki, które w nim czuć. Po posmarowaniu ust od razu nic nie czuć, jednak po jakimś czasie usta zaczynają mrowić i czuć mocne pieczenie takie, które na szczęście da się przeżyć. Błyszczyk ten nie należy do najtrwalszych, czuć nawilżenie może przez godzinę. Co do powiększania, to może po dłuższym przyjrzeniu się, usta wyglądają na pełniejsze i tak jakby mają bardziej wyraźny kontur, jednak bardziej przypominają usta pomalowane zwykłym błyszczykiem nabłyszczającym, niż takie po zabiegu kwasem hialuronowym. Za tak niską cenę tego błyszczyka na szczęście nie spodziewałam się cudów i można powiedzieć, że ze względu na jego w miarę dobre nawilżenie jestem z niego zadowolona, bo nie uczulił mnie (na szczęście nie jestem uczulona ja pszczeli jad), ani nie podrażnił. Póki co używam go z przyjemnością.


A Wy znacie EVELINE COSMETICS OH! MY LIPS, błyszczyk powiększający usta?
Używacie błyszczyków powiększających usta? 

środa, 21 kwietnia 2021

NACOMI SŁODKIE MIGDAŁY szampon do włosów o działaniu wygładzającym z olejem ze słodkich migdałów

Dzisiaj zajmiemy się pielęgnacją włosów, a właściwie ich myciem. Ostatnimi czasy bardzo polubiłam kosmetyki naturalne i z tego powodu przybyło mi kilka produktów marki Nacomi. Tak więc mam zamiar zaprezentować Wam szampon z tej marki. Zobaczcie zatem jak się u mnie sprawdza.


NACOMI SŁODKIE MIGDAŁY szampon do włosów o działaniu wygładzającym z olejem ze słodkich migdałów

Szampon Nacomi słodkie migdały kupiłam w Hebe, bo akurat był w promocji i kosztował mnie niecałe 20 zł. Jest to szampon delikatny, który posiada naturalne substancje myjące i organiczne olejki. Ma za zadanie zmiękczyć i nawilżyć włosy, nadać im blask, wygładzić i wspomóc lepsze układanie włosów, a także nadać im naturalny zdrowy wygląd. Jest to szampon testowany dermatologicznie. Jego trwałość to 6 miesięcy od otwarcia. Zalecany jest do włosów suchych. Jego sposób użycia jest następujący: szampon należy nałożyć na mokre włosy, a następnie wmasować. Można tę czynność powtórzyć.


SKŁADNIKI AKTYWNE I ICH DZIAŁANIE


  • Sodium lauroyl Sarcosinate oraz Cocamidopropyl Betaine, czyli delikatne substancje myjące dużo łagodniejsze niż SLS i SLES. Składniki te wytwarzają pianę i pielęgnują włosy, nie wywołując przy tym alergii i nie powodując żadnych podrażnień.
  • Olej ze słodkich migdałów, który nawilża i wygładza włosy. Włosy po jego zastosowaniu odzyskują witalność i blask, a także są miękkie i błyszczące.
  • Olej kokosowy, który nawilża i odżywia włosy. 
  • Gliceryna roślinna, która nawilża włosy i nadaje im połysku.
  • Panthanol, czyli prowitamina B5 nawilża, wygładza i pogrubia włókno włosa, nadaje włosom połysk, ułatwia rozczesywanie oraz zapobiega rozdwajaniu końcówek.
  • Kwas hialuronowy silnie nawadnia, dzięki temu włosy z czasem stają się coraz bardziej nawilżone i gładkie.
  • Proteiny ryżu zapobiegają elektryzowaniu, łamliwości włosów, nadają połysk i ułatwia rozczesywanie


SKŁAD



Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Panthenol, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Cetrimonum Chloride, Benzyl Alcohol, Parfum, Citric Acid, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Glycosaminoglicans, Dehydroacetic Acid, Hyaluronic Acid.


OPAKOWANIE



NACOMI SŁODKIE MIGDAŁY szampon do włosów o działaniu wygładzającym z olejem ze słodkich migdałów

Szampon Nacomi Słodkie migdały mieści się w plastikowej białej buteleczce o pojemności 250 ml. Posiada ona pompkę i zatyczkę, która blokuje wyciskanie szamponu, wtedy, kiedy tego nie potrzebujemy.


KONSYSTENCJA I ZAPACH



NACOMI SŁODKIE MIGDAŁY szampon do włosów o działaniu wygładzającym z olejem ze słodkich migdałów

Bardzo ciężko było mi zrobić zdjęcie konsystencji, bo szampon Nacomi Słodkie Migdały jest bardzo rzadki i przezroczysty. Zapach jest słodki, ale bardzo delikatny i przyjemny.


MOJA OPINIA



NACOMI SŁODKIE MIGDAŁY szampon do włosów o działaniu wygładzającym z olejem ze słodkich migdałów

Szampon Nacomi Słodkie Migdały znajduje się buteleczce z pompką, która nie należy do moich ulubionych, bo kiedy kończą już mi się kosmetyki w takich opakowaniach, to zawsze mam wrażenie, że dużo produktu zostaje na dnie, który ciężko jest wydostać, a można jeszcze byłoby go zużyć. Jednak opakowanie kosmetyków jest u mnie rzeczą mniej ważną niż składniki aktywne, a ten szampon ma je naprawdę świetne. Uwielbiam kwas hialuronowy, który zawsze dobrze nawilża moją skórę, a w tym przypadku włosy. Tak samo olej kokosowy bardzo dobrze u mnie się sprawdza, niezależnie w jaki sposób go używam. Działanie pozostałych składników aktywnych bardzo mnie zachęciło do wypróbowania tego szamponu, szczególnie to, że ułatwiają rozczesywanie (bardzo jest to u mnie ważne) oraz to, że nawilżają włosy, wygładzają je i nadają im blask. Konsystencja jest tak rzadka, że zamiast na rękę (tak jak w przypadku innych szamponów do włosów, które miałam do tej pory), nakładam go bezpośrednio na włosy. Wbrew pozorom szampon ten szybko się pieni, jest łagodny dla skóry głowy, nie podrażnił mnie, ani nie spowodował żadnych alergii. Faktycznie nie mam problemu z rozczesywaniem włosów, nawet nie potrzebuje do tego odżywki, ani maski. Może nie mam po nim włosów jak z reklamy lub jak od razu po zabiegu nabłyszczającym, ale czuję, że moje włosy nie są ani suche, ani matowe, ani nie elektryzują się, są wygładzone i nie mam problemów z ich układaniem. Jak dla mnie to jeden z lepszych szamponów, jakie miałam w ostatnim czasie i myślę, że to nie jest moje ostatnie opakowanie.



A Wy znacie szampon Nacomi Słodkie Migdały?
Jaki jest Wasz ulubiony szampon do włosów?

sobota, 17 kwietnia 2021

Zakupy z Action

Dzisiaj będzie post zakupowy. Co prawda z małym opóźnieniem, bo zakupy te zrobiłam tydzień temu, ale dopiero dzisiaj zebrałam się do tego, aby się Wam nimi pochwalić. Przybyło mi kilka nowości kosmetycznych i nie tylko. Nigdy wcześniej nie miałam tych produktów, dlatego, że nigdy wcześniej nie robiłam zakupów w Action, bo jakoś nie po drodze mi było do tego sklepu, aż w końcu nadarzyła się okazja, więc zobaczcie sami, co udało mi się dorwać!:)


Spośród moich zakupów nie zabrakło pachnideł, kremów, peelingów i oczywiście maseczek. Znalazły się w nich również pyszne produkty do jedzenia oraz coś z garderoby. Ale zacznijmy od początku:


1. Mgiełka do ciała


Action, Mgiełka do ciała
Mgiełka w sprayu do ciała o pojemności 235 ml kupiłam za 8,95 zł. Ma piękny kwiatowy zapach, który mógłby się dłużej utrzymywać, ale nie narzekam, może w cieplejszych dniach będzie trwalszy. Do wyboru było wiele innych pięknych egzotycznych zapachów, ale stwierdziłam, że ten jest najładniejszy, kojarzy mi się z romantycznymi chwilami. Czując jej woń na skórze i w powietrzu, można się na prawdę rozmarzyć!


2. Krem do rąk


Action, Krem do rąk

Oczywiście, podczas zakupów, moja uwaga skierowała się w stronę kremów do rąk, Spośród różnych dostępnych wariantów, wybrałam ananasowy. Kosztował on 4,24 zł. Jak na tę cenę idealnie nawilża moje dłonie na długi czas.  Ma piękny, słodki owocowy zapach. Konsystencja jest lekka i kremowa. Smarowanie nim rąk to sama przyjemność.


3. Maseczki do twarzy

 

Action, Maska na twarz

Maska w wyciągiem jagód i jogurtem, która ma za zadanie zmiękczyć i zrewitalizować skórę. 

Action, Maska na twarz
Maska z wyciągiem z granatu i kwasem hialuronowym, która ma za zadanie nawilżyć, wygładzić skórę i sprawić, żeby była sprężysta. 

Kupiłam obie te maski, bo uwielbiam jogurtowe kosmetyki oraz te, które mają w swoim składzie kwas hialuronowy. Oprócz tego chyba nie muszę tego pisać, że ogólnie uwielbiam stosować maseczki. Obie kosztowały mnie 2,69 zł. Są to maseczki w płachcie, których jeszcze nie używałam więc o ich działaniu wypowiem się dopiero jak je zadenkuję (moja intuicja mi mówi, że będę z nich bardzo zadowolona i pokocham ich zapach). 


4. Scrub z diamentowym pyłem 


Action, Scrub z diamentowym pyłem

Uwielbiam wszelkie peelingi i diamenty, wiec musiałam kupić ten scrub, który kosztował mnie 4,44 zł. Działa on złuszczająco i rewitalizująco, zawiera naturalny diamentowy pył i wystarcza na pięć aplikacji. Póki co leży teraz w moich peelingowych zapasach i czeka na swoją kolej, aż go użyję. O efektach na pewno Wam opowiem. 


5. Gorąca czekolada na patyku 2 sztuki



Action, Gorąca czekolada na patyku 2 sztuki
Tak bardzo mnie zaciekawiła ta czekolada, że aż musiałam kupić dwa opakowania. Dodatkowo zachęciła mnie ich niska cena, bo za jedno opakowanie zapłaciłam 3,39 zł. Gdybym wiedziała, że te czekolady są takie pyszne, to wzięłabym trzy opakowania, a nawet i cztery. Chyba jedna z najlepszych gorących czekolad, jakie kiedykolwiek piłam, smak jest bardzo czekoladowy. Napój ten jest idealny na zimne dni, szkoda, że go zimą nie odkryłam. Przyrządzenie jest bardzo proste, wystarczy włożyć filiżankę z mlekiem do mikrofalówki na około 3 minuty, wyjąć, włożyć do niej patyczek z czekoladą i mieszać, aż czekolada się rozpuści. 


6. Lay's pałeczki naturalne

 


Action, Lay's pałeczki naturalne
Uwielbiam chipsy i mogę je jeść i jeść, więc kiedy zobaczyłam Lay's pałeczki naturalne to bez zastanowienia je kupiłam. Kosztowały 3,99 zł za 130 g. Chipsy te już zjadłam i mogę powiedzieć, że były pyszne i ciężko się było od nich oderwać. Myślę, że jeszcze lepsze byłyby z jakimś dobrym sosem, którego niestety nie miałam, ale i tak były smaczne.


7. Japonki 



Action, Japonki
W sklepie tym były też japonki i za 5,95 zł, więc nie mogłam ich nie kupić, tym bardziej że szukałam nowych. Było dużo różnych wzorów i kolorów do wyboru, więc zdecydowałam się różowe z egzotycznymi liśćmi i kwiatami, bo ciągnie mnie do takich kolorów i wzorów. Japonki te będą idealne na lato.


To będzie tyle jeśli chodzi o moje zakupy. Ogólnie jestem z nich zadowolona i żałuję, że jest mi nie po drodze do Action, bo jest tam jeszcze wiele fajnych rzeczy, które jeszcze bym chciała kupić i na pewno kupię jak jeszcze nadarzy się okazja. 

Który z tych produktów najbardziej Was zaciekawił?
Lubicie robić zakupy w Action? 


środa, 14 kwietnia 2021

LIRENE matujący podkład do twarzy

Każda cera, nawet ta wyglądająca idealnie ma swoje wady, których nie widać przy pomocy niektórych bardzo przydatnych kosmetyków. Moim jednym z problemów jest błyszcząca się cera i tym właśnie sposobem mam dla Was dzisiaj do zaprezentowania jeden z takich kosmetyków, który zapobiega temu problemowi na długi czas. Tak więc zapraszam do czytania.


LIRENE matujący podkład do twarzy nr 13 Cappuccino

Tym pomocnym produktem jest LIRENE matujący podkład do twarzy. Kupiłam go w Rossmannie za około 10 zł (był oczywiście w promocji). Wybrałam odcień nr 13 Cappuccino, ponieważ uznałam, że idealnie będzie pasował do mojego typu urody i cery, która wiosną i latem przybiera lekkiej opalenizny. Zachęciło mnie też to, że podkład nie daje efektu maski, a matowa cera utrzymuje się aż do 12 godzin, więc miałam nadzieję, że w rzeczywistości efekt ten utrzyma się, chociaż 8 godzin (czyli podczas mojego pobytu w pracy). Zanim napiszę, czy faktycznie tak było, zapraszam na krótki opis tego podkładu.



OPIS PRODUCENTA



LIRENE matujący podkład do twarzy nr 13 Cappuccino


SKŁAD



Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Polymethyl Methacrylate, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Nylon-12, Polyglyceryl-4 Isostearate, Sodium Chloride, Magnesium Sulfate, Paraffin, Tocopheryl Acetate, C10-18 Triglyceride, Talc, Ethylhexylglycerin, Cera Alba (Beeswax), Stearic Acid, Isopropyl Titanium Triisostearate, BHT, Phenoxyethanol, Methylparaben, Parfum (Fragrance), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77492 (Iron Dioxide), CI 77499 (Iron Oxides), CI 77491 (Iron Oxides).



OPAKOWANIE 

   


LIRENE matujący podkład do twarzy nr 13 Cappuccino

LIRENE matujący podkład do twarzy znajduje się w plastikowej tubce o pojemności 30 ml. Jest ona cielistego koloru, przypominającego trochę odcień podkładu. Posiada lustrzaną zakrętkę.



KONSYSTENCJA



LIRENE matujący podkład do twarzy nr 13 Cappuccino

LIRENE matujący podkład do twarzy ma kremową gęstą konsystencję. Zapach nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych podkładów do twarzy.



NA TWARZY




Kolor LIRENE matującego podkładu do twarzy w rzeczywistości nie jest taki jasny jak na zdjęciu.  


MOJA OPINIA



LIRENE matujący podkład do twarzy nr 13 Cappuccino

LIRENE matujący podkład do twarzy moim zdaniem posiada bardzo ładny naturalny odcień, który rzeczywiście nie daje efektu maski. Moja twarz po posmarowaniu nim nie jest zbyt blada, ani nienaturalnie ciemna. Faktycznie skóra po nim jest matowa, ale niestety może jedynie przez dwie, trzy godziny i na tym kończy się moje wychwalanie tego produktu. Po ośmiu godzinach pracy moja twarz bardzo się świeci, głównie czoło, więc zawsze po posmarowaniu tym podkładem osypuje twarz sypkim pudrem matującym, aby moja cera nie był w jeszcze gorszym stanie. Krycie jest bardzo słabe, wszystkie niedoskonałości są wyraźnie widoczne, więc w razie pojawienia się trądziku nie obejdzie się bez korektora, tak samo z cieniami pod oczami. Raczej podkład ten średnio sprawdza się przy mojej cerze, która jest mieszana. Może lepiej sprawdziłby się na suchej i takiej, której problem niedoskonałości nie dotyczy. 


Miałyście LIRENE matujący podkład do twarzy?

Jaki jest Wasz ulubiony podkład do twarzy?


Your Natural Side Olej z pestek moreli

Dzisiaj przedstawię Wam kolejny ciekawy naturalny olejek z pestek smacznych owoców, z którym nie miałam wcześniej styczności. Jego marka jes...

Popular Posts